w ciągu ostatnich 200 lat nierówności wykazują
stałą tendencję wzrostową - spadają rzadko i to wyłącznie
pod wpływem wielkich wstrząsów społecznych takich
jak na przykład I i II wojna światowa albo wielki kryzys lat 30.
przeczy to popularnej tezie amerykańskiego noblisty Simona Kuznetsa
że nierówności dochodowe mają kształt odwróconej litery U -
to znaczy że we wczesnej fazie bogacenia się społeczeństw
faktycznie rosną by potem spadać w warunkach gospodarek dojrzałych -
tylko że Kuznets stworzył swoją teorię w latach 50. XX wieku
i bazował na danych statystycznych za lata 1913–1948 -
czyli akurat trafił na okres gdy nierówności rzeczywiście się
zmniejszyły ale był to efekt jednorazowy spowodowany
wojnami i wielką depresją oraz radykalną polityką redystrybucji
która była w wielu zachodnich krajach odpowiedzią na kryzys lat 30 -
krzywa Kuznetsa była potem wielokrotnie przywoływana
na potwierdzenie politycznej tezy że przypływ podnosi wszystkie łodzie -
a więc przekonania że od pewnego momentu na wzroście
dorabiają się wszyscy i nierówności przestają być problemem -
krzywa zyskała popularność również z powodu swojej
propagandowej wymowy - trwała przecież zimna wojna i Zachód
potrzebował namacalnych dowodów że kapitalizm
to ustrój nie tylko skuteczniejszy lecz
także sprawiedliwszy niż komunizm
zmarły w 1985 r. ekonomista nie mógł wiedzieć
że mniej więcej od lat 70. nierówności dochodowe
we wszystkich krajach rozwiniętego Zachodu znów rosną
(...) musimy zdać sobie sprawę z powagi sytuacji -
bo dziś poziomy nierówności dochodowych w krajach rozwiniętych
albo właśnie zbliżają się do historycznych rekordów z XIX wieku
albo w niektórych przykładach już je przekroczyły -
wniosek z tego prosty - obietnica że więcej
wolnego rynku i mniej regulacji przyniesie eliminację
takich zjawisk jak bieda i nierówności nie sprawdziła się -
przypływ nie podnosi wszystkich łodzi
forsal.pl